1999.09.19 - XV Zielonogórska Wystawa Psów - Zielona Góra (PL)

My, tak jak planowaliśmy - do Zielonej Góry dotarliśmy. Zaczęło się kiepsko - najpierw skierowano nas na "parking" - trzeba było jechać przez las, gdzie powinno się wybierać raczej samochodem terenowym, potem... las się skończył i parkowaliśmy w szczerym polu (Bolo był zachwycony) Do wystawy doszliśmy, mijając po drodze rozkładających się handlarzy "żywym towarem".

Zapis przebiegł szybko i bez problemów. Zawsze zwracamy uwagę na katalogi, a temu zielonogórskiemu nie można nic zarzucić: jest wykaz ras psów, dobry plan sędziowania, mapka, katalog posegregowany według grup, no i oczywiście spis wystawców...

Jeszcze przed sędziowaniem udało nam się spotkać ze znajomymi. Niestety nasze "występy" odbywały się prawie w tym samym czasie i stracilyśmy się z oczu Z Bolem było kiepsko ....był w świetnej formie: rześki i wypoczęty, czyli skory do zabawy. Przez pół godziny próbowałam go uspokoić - udało mi się, ale tuż przed wejściem jakiś miły pan postanowił mi psa trochę rozruszać (wyszło mu to trochę za dobrze i Bolo chciał chodzić wszystkim po głowach). Już wtedy zaświeciło się czerwone światełko: "Jest źle".

Po wejściu na ring przywitała nas sędzina (która obserwowała Boltona już w Łodzi). W tym momencie Bolo wziął sprawy w swoje ręce (zęby?) - najpierw ślicznie się uśmiechał (siłą trzeba było zamknąć mu pyszczek, żeby pokazał zgryz), potem dał popis jak prowadzi właścicielkę na lince , a na końcu przez 2 minuty nie mógł ustać w miejscu... krótko mówiąc: PEŁEN LUZ. Widać, że czeka NAS jeszcze trochę pracy (ale na żywca - na wystawach, bo w warunkach "osiedlowych" wszystko jest OK i Bolo wystawia się świetnie).

Ale wracam do wyników - sędzina okazała się b. wyrozumiała i dostaliśmy doskonałą, złoty medal i Zwycięstwo Młodzieży. Następnym razem chcemy jednak lepiej na nagrodę zapracować.....

Czekaliśmy jeszcze do wyboru najlepszego Juniora. Po tej konkurencji został pewien niesmak: w czasie wolnym chodziliśmy po ringach przyglądając się psom (m.in. młodzieży). Niektóre wystawiały się/były wystawiane wprost bajecznie. A co się działo na ringu prezentacji? Ustawiło się 30 (a może więcej) psów wszelkich ras. Część siedziała, część leżała, część z nich stała - czekaliśmy na sędziego. Pan Henryk Jurek wpadł na ring, rzucił okiem i rzekł: "Ten, ten, ten, ten i ten" (rasy małe) oraz "Ten, ten, ten i ten" (rasy duże) - reszcie podziękował. Nie wiem jak wy, ale według mnie w konkurencji, gdzie porównuje się yorka z amstaffem, dobkiem i chartem, role powinno grać wystawianie i jego prezentacja, a nie wygląd psa, czy preferencje. Jeśli pies jest dobry to przecież nagrodę już dostał, a wybieranie bez ustawienia psa i bez jego obserwacji w ruchu nie ma sensu....

Potem pochodziliśmy jeszcze troche po stoiskach (Bolo wybierał sobie zabawki), no i udaliśmy się do domu. Pogoda dopisała i bawiliśmy się mimo wszystko nieźle

Odpowiedzi